17 lipca 2017

Wiersz



Zapisany tekstem papier
Zbiór wyrazów w równych linijkach czytanych z lewej do prawej
Elektrokardiogram profilaktyczny, wiersz
Puls miarowy, serce bez oznak choroby
Ślady po bliznach, niegroźne
Następne badanie za rok.
Matematyczna dokładność zimnej diagnozy
Wyliczona z miliona innych przypadków, podobnych
Od czasu Homera i jego Penelopy
Nikomu jeszcze serce nie pękło
To tylko poezja droga pacjentko
Słowa feeryczne, ulotne, zmienne.
Medycyna mało wie o duszy, na szczęście dla poetów

<magenta>

1 lipca 2017

Burasek



Wybrał ciebie. Twój dom z otwartym oknem
Bał się, schowany w szparę za szafą
błagał oczami o miskę jedzenia. Syczał, gdy chciałeś go dotknąć.
Oswajał zapachy i dźwięki,
nasłuchując zlizywał piwniczny brud z sierści
i mleko do dna z wesołym pajacykiem.
Powracając z pracy znajdowałeś szare kłaczki na fotelu
Zbyt pospiesznie nadałeś mu imię i tak już zostało, naprawdę
było mu obojętne jaki zbiór głosek określa jego płeć  
Przeczuwał, że możesz dać mu więcej
Wyczekiwał uczepiony swoimi oczami w twoje ciało
wielkie i zbyt gwałtowne, żeby na dobre opuścić bezpieczny kąt.
Jednak tamtego dnia snop słońca dłużej ogrzewał siedzenie fotela
Dom był cichy, ciepły i śniła się mama z nabrzmiałymi od mleka sutkami
Złapała go za skórę na karku i niosła w nowe miejsce
Z dala od krzyku rozszczekanych psów.
Było tak błogo, ciężkie powieki nie chciały się otworzyć
Coś łaskotało za uszkami i pod pyszczkiem, głośne mruczando
wylało się tak zwyczajnie z małego ciałka. Otwarte nagle zielone oczy
zobaczyły człowieka pochylonego nad jego legowiskiem
I było już za późno na ucieczkę, nie było dokąd uciec.
Szara kuleczka nieruchoma w słonecznym strumieniu
poddana delikatnym palcom uśmiechniętego olbrzyma
sprawiedliwie odtąd dzieliła z nim fotel
.<magenta>

Z jak zdjęcie